Bóg nie umarł.

Tytuł mógłby błędnie sugerować, że będzie to post o wierze i Bogu, ale głównym bohaterem tego tekstu jest coś zupełnie innego. Coś niesamowicie błahego i pospolitego. Coś tak oczywistego i popularnego, że na pewno czytaliście już o tym na milionach innych blogów. A mianowicie… film! Jeden zwykły, pozornie typowy film, który zawrócił mi w głowie i w sercu. Który sprawił, że na chwilę zatrzymałam się i inaczej spojrzałam na życie. Który trafił gdzieś tam głęboko i chyba już się zadomowił. Na stałe.


Gdzieś w Stanach Zjednoczonych, w zwykłej amerykańskiej szkole poznajemy atrakcyjnego, młodego Josha. Przystojny Shane Harper w roli głównej? Tak, to będzie dobry film…. ale chwila! Jak to? On ma dziewczynę? I jest Chrześcijaninem? To nie będzie kolejny odmóżdżający film o nastoletniej miłości. To będzie film o filozofii, wierze, szacunku i miłości – niekoniecznie nastoletniej, ale o miłości do samego siebie, do bliźnich i, oczywiście, do Boga.

O co chodzi?

Josh właśnie zaczyna studia. Zapisuje się na zajęcia z filozofii, jednak uczniowie odradzają mu to, ze względu na jego poglądy – jest chrześcijaninem. Na początku chłopak nie bardzo wie, o co chodzi, jednak na pierwszych zajęciach okazuje się, że profesor filozofii jest zagorzałym przeciwnikiem Boga. Josh, aby zaliczyć zajęcia, musi przyznać, że Boga nie ma lub udowodnić, że istnieje. Josh oczywiście podejmuje się zadania i stara się udowodnić istnienie Boga. Ma wrażenie, że to jest coś, co musi zrobić. Poświęca temu zadaniu bardzo dużo czasu, co powoduje, że zaczyna kłócić się za swoją dziewczyną. Mimo to chłopak nie porzuca swojego zadania, dzięki czemu odmienia życie wielu ludzi…

Sam sprawdź!

Może jego wykład odmieni i Twoje życie? I nie chodzi tu nawet o nawracanie, ale o zrozumienie osób wierzących w Boga. Dużo osób nie wie, jak można wierzyć w coś czego nie widać. Ten film pokazuje dlaczego warto wierzyć i jakie są podstawy wiary oraz udowadnia, że każdy argument mówiący, że Boga nie ma można łatwo obalić.

No a poza Bogiem…

Film porusza też temat determinacji i wiary w to, że każdy z nas ma do spełnienia jakąś misję. Pokazuje, że powinniśmy wierzyć w nas samych i robić to, co podpowiada nam serce, bo może to jest właśnie ten sens życia, którego każdy z nas poszukuje. Nie powinniśmy rezygnować z bycia sobą, tylko dlatego, że ktoś mówi nam, że tak właśnie powinniśmy zrobić. Czy nie jest tak, że to my powinniśmy wiedzieć najlepiej gdzie chcemy się znaleźć i jak tam trafić? Oczywiście możemy pytać i prosić innych o pomoc i rady, ale nigdy nie rezygnujmy z naszych marzeń.

alicjadominika

Reklamy

6 thoughts on “Bóg nie umarł.

  1. tomaslegia pisze:

    Pamiętam jak udało mi sie dostać na ten film do Kina Wisła w Wwa 🙂 niesamowicie sie go oglądało w tej starej sali. Bardzo podobne wrażenia do Twoich 🙂

    Polubienie

  2. Muriel Meg pisze:

    omijałam pozycję szerokim łukiem, „bóg NIE umarł”? kretyństwo.
    a jednak, twoja opinia
    przekonała mnie
    i film ląduje do poniedziałkowego kina po lekcjach c:

    Polubienie

  3. PiotrCham pisze:

    Myślałem, że po całej sadze gwiezdnych wojen i pierwszym sezonie gry o tron w końcu odchudzę listę filmów/seriali do obczajenia – a tu kolejna pozycja doszła 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s